Obudziliśmy się dziś rano (po ostrym początku weekendu) bardzo spragnieni wody, ale przede wszystkim miłego wzajemnego dotyku. Ja, właściwie nie oczekująca jakichś szczególnych uniesień, a tylko przytulenia, nawet nie myślałam o tym, żeby prowokować seksualne działania. A jednak... ten dotyk... czuły... męski... kochany..., ileż on potrafi zdziałać...
niedziela, 27 kwietnia 2014
piątek, 25 kwietnia 2014
Optymistycznie
Życie jest po prostu cudowne!
Mimo wszystkich dróg pod górkę w przeszłości.
Recepta?
Nie bać się dokonywać wyborów, a najlepiej wybierać dobrze.
Wychodzić szczęściu naprzeciw, bo ono czeka.
Przełamywać własne opory.
Mieć do czynienia z mądrymi ludźmi (patrz: mężczyznami).
Szanować ich.
Być przyjaciółką męża, kochanką przyjaciela i przyjaźnić się z najlepszym kochankiem. Ideał osiągnięty.
Kochana, dowartościowana, szczęśliwa, dająca szczęście (rozkosz).
Czego chcieć więcej...?
...rozwijać się w tym, doskonalić.
Dla nich.
Dla siebie.
:-)
Mimo wszystkich dróg pod górkę w przeszłości.
Recepta?
Nie bać się dokonywać wyborów, a najlepiej wybierać dobrze.
Wychodzić szczęściu naprzeciw, bo ono czeka.
Przełamywać własne opory.
Mieć do czynienia z mądrymi ludźmi (patrz: mężczyznami).
Szanować ich.
Być przyjaciółką męża, kochanką przyjaciela i przyjaźnić się z najlepszym kochankiem. Ideał osiągnięty.
Kochana, dowartościowana, szczęśliwa, dająca szczęście (rozkosz).
Czego chcieć więcej...?
...rozwijać się w tym, doskonalić.
Dla nich.
Dla siebie.
:-)
niedziela, 13 kwietnia 2014
Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?
Kij w mrowisko
Gdzieś na blogach znajduję dyskusje dotyczące tego, że przyjaciel nie może być jednocześnie kochankiem, że to nie idzie w parze, że to się nie godzi, że jest wręcz karygodne.
sobota, 5 kwietnia 2014
Na wesoło
Z dzisiejszych mejli.
Po dwudziestu latach małżeństwa para leży w łóżku i nagle żona czuje, jak mąż zaczyna ją pieścić, co już się bardzo dawno nie zdarzało.
Prawie jak łaskotki jego palce zaczęły od jej szyi, biegły w dół delikatnie wzdłuż kręgosłupa do bioder. Potem pieścił jej ramiona i szyję, dotykał jej piersi, by zatrzymać się powyżej podbrzusza. Potem kontynuował, umieszczając swą dłoń po wewnętrznej stronie jej lewego ramienia. Znów pieścił lewą stronę jej biustu i obsuwał dłoń wzdłuż jej pośladków, uda i nogi, aż po kostkę. Kontynuował po wewnętrznej stronie lewej nogi unosząc pieszczoty aż do najwyższego punktu uda. Och... W ten sam sposób delikatnymi ruchami dłoni pieścił jej prawą stronę i gdy żona czuła się już rozpalona do ostatnich granic... nagle przestał. Przekręcił się na plecy i zaczął oglądać telewizję.
Żona ledwie łapiąc oddech powiedziała słodkim szeptem:
― To było cudowne, dlaczego przestałeś?
― Znalazłem pilota ― odpowiedział.
Dziennikarz przeprowadza wywiad ze starym góralem, pięciokrotnym wdowcem:― A swoją drogą, to zastanawiające, że pochował pan już pięć żon.― A co tu się zastanowiać? Po prostu scynście od Boga i tyle!
Stary baca siedzi na przyzbie i patrzy na przechodzącą Maryśkę.― Chodź no Marycha, pokochomy się.― A co wy tez baco, do kościoła idem!
Mija pięć minut i Maryśka wraca.― Wicie baco, tak se myśle: kościół stoł i stoć bedzie, a z womi to juz róznie bywo.
czwartek, 3 kwietnia 2014
Z cyklu "Kutasy" (3)
Sprzęt idealny
Ten penis to
prawdziwy przystojniak!
W spoczynku jest prześliczny :)
Kształtny, niezwykle apetyczny, pięknie zwisający lub leżący na dość pokaźnych jajach, na
wspaniałym posłaniu z czarniawych kręconych włosów.
poniedziałek, 31 marca 2014
Szybciutki numerek
Niby już wstałam z łóżka, bo jest godzina 8.00 i nie mogę dłużej leżeć. Poszłam do łazienki, zrobiłam co trzeba, potem wyjęłam z lodówki masło, żeby trochę rozmarzło do śniadania... Proza życia.
― Kochanie, wstałaś już? ― rozlega się z sypialni jeszcze zaspany głos mojego męża.
― Kochanie, wstałaś już? ― rozlega się z sypialni jeszcze zaspany głos mojego męża.
wtorek, 25 marca 2014
Rozchylony kwiat
Kochani Czytelnicy!
Nie wiem dlaczego mój nenufar na blogu zrobił się ostatnio taki jaskrawy, zbytnio daje po oczach. Czy ktoś ma na to jakieś wytłumaczenie? Jakąś radę? Jakiś sposób na to, żeby mu przywrócić dawny wygląd?
Był taki śliczny...
Niestety zagubiłam pierwowzór :(
bisurmanka
poniedziałek, 24 marca 2014
Z cyklu "Kutasy'" (2)
Cierpliwy figlarz
Niniejszy penis jest całkowicie różny od kutasów, z którymi miałam przyjemność. Ten nawet żyje inaczej ― lubi mieć zawsze obnażoną żołądź.
środa, 19 marca 2014
Marzenie spełnione
Wyjazd narciarski
Zwykle wyjeżdżamy na
narty po sezonie w sprawdzonym składzie, tak jest najlepiej, wiadomo czego po kim można
się spodziewać, wiadomo jak kto jeździ, co potrafi i jaki jest towarzysko. W
końcu to nie w kij dmuchał ― cztery dni podróży i sześć turnusu narciarskiego, a
więc bite dziesięć dni w tym samym sosie.
Tym razem wiadomo było, że jedziemy tylko
we czworo tzn. zakontraktowana para oraz my ― dwoje kochanków, luzem, bez przyległości.
czwartek, 13 marca 2014
Z cyklu "Kutasy" (1)
Rozkosznie pospieszny
Dobrze znam takiego penisa, który w stanie spoczynku nie jest ładny.
Znad niedużych jajek zwisa wielki
naciek skórny. Rzekłabyś ― wyłącznie skóra.
Nie jest to instrument, na który patrzyłam z przyjemnością,
zanim nie doświadczyłam jaki staje się wspaniały we wzwodzie.
Wtedy objawia się wielka i zaskakująca moc ciał jamistych. :)
sobota, 8 marca 2014
Penis
zwany raczej kutasem
To jest organ nadzwyczajny. Przechodzi taką szybką transformację, że nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać, podniecać i inspirować do działania.
Uwielbiam
patrzeć na nagiego faceta ze sterczem, zwłaszcza w sytuacji, kiedy to
ja jestem sprawczynią tego widoku.
Bawi mnie wieczna moja obawa, żeby gościa nie
przeważyło! :D
Następnych kilka postów poświęcę więc męskim narządom rozkoszy.
Zauważyłam ostatnio z małym takim zaskoczeniem, że penis w pewnym sensie odzwierciedla charakter swojego właściciela.
Trudno oczywiście powyższe wnioski wysnuwać wobec członków, z którymi miało się do czynienia raz czy dwa, ale te stałe...
piątek, 28 lutego 2014
Odgrzewane kartofelki?
A, niech tam! Póki co jest tak wielka satysfakcja, że będę brnąć w to dalej...
Teraz już wiem, dlaczego nie umiem mu odmówić.
wtorek, 18 lutego 2014
Dzień, jakiego dawno nie było :)
Nie zamierzam się przed nikim tłumaczyć.
Ja tak po prostu nieraz mam, tak mi się czasem zdarza, bo jestem pazerna na seks jak mało która baba. :D
Nie chcę przestawiać, odkładać na później spotkań, bo mogą w ogóle nie dojść do skutku. Co ma być, to niech będzie jak najszybciej i już. Grunt to logistyka.
Ja tak po prostu nieraz mam, tak mi się czasem zdarza, bo jestem pazerna na seks jak mało która baba. :D
Nie chcę przestawiać, odkładać na później spotkań, bo mogą w ogóle nie dojść do skutku. Co ma być, to niech będzie jak najszybciej i już. Grunt to logistyka.
środa, 12 lutego 2014
Na jeźdźca
2.
I stało się. Siedzę na nim.
Jakie nieprawdopodobnie piękne jest to pierwsze wejście! Wywołuje taki niesamowity wyraz na twarzy mężczyzny!
Teraz to ja dyktuję tempo, głębokość i sposób poruszania się.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Mróz, ale nie w sypialni
Zima.
―13 st.
Za oknem kopa śniegu.
Sypialnia.
8.30 rano.
Trochę pospaliśmy. Nie ma więc czasu na długi stosunek, zresztą rano zwykle robimy to na rozruszanie, zamiast typowej gimnastyki. Dziś pewnie i tak trzeba będzie po śniadaniu zająć się odśnieżaniem.
Zbudziliśmy się jednocześnie i najwyraźniej tym razem oboje mieliśmy to samo pragnienie.
U niego zwykle lepiej to widać, bo wielki kutas pręży się w całej swej okazałości.
Daję więc nura pod kołdrę, bo w sypialni chłodno. Witam się ze sterczącym bezwstydnikiem jak zwykle czule, ale stanowczo.
To jest już rytuał ― kilka minut robienia laski z przyjemnością i całkowitym oddaniem.
Potem zmiana.
On ląduje pod kołdrą, wita się z moimi sterczącymi piersiami, po czym przez kolejne minuty pożera moje wszystkie napęczniałe już między nogami atrakcje. Wprowadza palce do wnętrza i poruszając rytmicznie penetruje moje wewnętrzne obszary.
Np. obszar G. Czy posiadam ten osławiony punkt? Nie sądzę. To jakaś fantazja. A może jeszcze nikt go u mnie nie zdiagnozował? Nadzieja matką... Jeszcze na pewno ktoś taki się zdarzy :D
Kiedy nasze ciała dogadują się, że już jest dobry czas, że jestem już całkowicie gotowa, jego prościutki wielki penis odwiedza moją spragnioną pieprzenia dziurkę.
Nigdy nie wiem, czy tym razem uda mi się osiągnąć orgazm, ale zawsze bardzo tego chcę. Jeśli uda mi się skupić całą na tym pragnieniu uwagę, jeśli nic z zewnątrz mnie nie rozproszy, żadne inne myśli nie będą miały dostępu do mojej głowy, na pewno się uda.
Mój ukochany nigdy nie ma tego problemu. Jego wynik to 100:100.
Niestety, jeszcze nie opanowałam swoich mentalnych zdolności do perfekcji, ale ostro nad tym pracuję i notuję coraz lepsze efekty. :)
Tym razem udało się znakomicie!
―13 st.
Za oknem kopa śniegu.
Sypialnia.
8.30 rano.
Trochę pospaliśmy. Nie ma więc czasu na długi stosunek, zresztą rano zwykle robimy to na rozruszanie, zamiast typowej gimnastyki. Dziś pewnie i tak trzeba będzie po śniadaniu zająć się odśnieżaniem.
Zbudziliśmy się jednocześnie i najwyraźniej tym razem oboje mieliśmy to samo pragnienie.
U niego zwykle lepiej to widać, bo wielki kutas pręży się w całej swej okazałości.
Daję więc nura pod kołdrę, bo w sypialni chłodno. Witam się ze sterczącym bezwstydnikiem jak zwykle czule, ale stanowczo.
To jest już rytuał ― kilka minut robienia laski z przyjemnością i całkowitym oddaniem.
Potem zmiana.
On ląduje pod kołdrą, wita się z moimi sterczącymi piersiami, po czym przez kolejne minuty pożera moje wszystkie napęczniałe już między nogami atrakcje. Wprowadza palce do wnętrza i poruszając rytmicznie penetruje moje wewnętrzne obszary.
Np. obszar G. Czy posiadam ten osławiony punkt? Nie sądzę. To jakaś fantazja. A może jeszcze nikt go u mnie nie zdiagnozował? Nadzieja matką... Jeszcze na pewno ktoś taki się zdarzy :D
Kiedy nasze ciała dogadują się, że już jest dobry czas, że jestem już całkowicie gotowa, jego prościutki wielki penis odwiedza moją spragnioną pieprzenia dziurkę.
Nigdy nie wiem, czy tym razem uda mi się osiągnąć orgazm, ale zawsze bardzo tego chcę. Jeśli uda mi się skupić całą na tym pragnieniu uwagę, jeśli nic z zewnątrz mnie nie rozproszy, żadne inne myśli nie będą miały dostępu do mojej głowy, na pewno się uda.
Mój ukochany nigdy nie ma tego problemu. Jego wynik to 100:100.
Niestety, jeszcze nie opanowałam swoich mentalnych zdolności do perfekcji, ale ostro nad tym pracuję i notuję coraz lepsze efekty. :)
Tym razem udało się znakomicie!
środa, 5 lutego 2014
Z figurami i wspomaganiem
Czasem się tak zdarza jak dziś...
Budzimy się jednocześnie? Nie wiem... To raczej ja się budzę, bo on ma te swoje drgawki przed pobudką. Mam na myśli takie nerwowe skurcze ciała (znacie to?), które odczuwam ja, bo on jakby ciągle spał... To takie podrzuty ciała, jakby rażonego jakimś niewyjaśnionym prądem. Niby śpi, ale jego ciało po paru spokojnych oddechach się wzdryga, potem znowu, jego nabrzmiały penis się wtedy unosi, jakby zapraszał mnie do akcji... Nie wiem, czy go łapać i pieścić, czy nie? Zawsze wtedy biję się z myślami, czy dać mu jeszcze spokojnie pospać, czy zająć się nim...?
Budzimy się jednocześnie? Nie wiem... To raczej ja się budzę, bo on ma te swoje drgawki przed pobudką. Mam na myśli takie nerwowe skurcze ciała (znacie to?), które odczuwam ja, bo on jakby ciągle spał... To takie podrzuty ciała, jakby rażonego jakimś niewyjaśnionym prądem. Niby śpi, ale jego ciało po paru spokojnych oddechach się wzdryga, potem znowu, jego nabrzmiały penis się wtedy unosi, jakby zapraszał mnie do akcji... Nie wiem, czy go łapać i pieścić, czy nie? Zawsze wtedy biję się z myślami, czy dać mu jeszcze spokojnie pospać, czy zająć się nim...?
sobota, 1 lutego 2014
Podniecająca mgiełka
Zaskakujący koniec zabawy
Kiedy po kilku godzinach wszelkich naprzemiennych zabaw ― raz on na mnie, raz ja na nim, na boku, z nogami w górze, od tyłu, w kucki, na klęczkach itd. oraz po długich rozmowach w chwilach przerw i popijania wina, Naj stwierdza, że już czas skończyć.Po raz kolejny dziwi się, że znowu jego kutas jest gotowy do pieprzenia.
czwartek, 30 stycznia 2014
Kuchenne fantazje
Z pewnego meila
Gotuję obiad, a ty siedzisz na
blacie w kuchni z podwiniętymi nogami i patrzysz co robię. I dajesz mi zerkać
w to co masz miedzy udami, twoją różyczkę.
wtorek, 28 stycznia 2014
Seksrandki
Fantastycznie jest oczekiwać na umówioną randkę.
Te wszystkie przygotowania... a właściwie rytuał.
Te wszystkie przygotowania... a właściwie rytuał.
niedziela, 26 stycznia 2014
Erotyk dla mnie
Kometa rozkoszy
wiesz że o to błagam
że zmienisz orbitęrozbłyśniesz rojem Perseidywzejdziesz Jutrzenkąjak Wenuspowiem że Cię pragnęa zajaśniejesz jak Słońcespadniesz z niebaspełnisz marzeniajeden raz daj mi zapłonąćw twoich kwiecistym ogrodzie rozkoszyzanim zniknieszzostanie tylko gwiazdy błyskw orgazmu rozkoszy
greg
piątek, 24 stycznia 2014
Rozkoszne zabawy
1.
To co się między nami wytworzyło jest nie do opisania. To jest taki stosunek między kobietą i mężczyzną, który może istnieć wyłącznie w wyobraźni.
Wszystkim rozbudzonym seksualnie życzę takiego fantazjowania.
wtorek, 21 stycznia 2014
Seks czy rozkosz?
"Słowo seks jest dla duszy frazesem, pustosłowiem, bo brakuje mu głębi,
prawdziwej namiętności, poznania drugiego i odnalezienia siebie w
drugim.
Jakąż siłę ma natomiast stare i zapomniane dziś słowo rozkosz.
W nim czuć ruch, gorączkę, namiętność, skłębienie, pochwycenie, objęcie, pęd, kulminację i błogie odprężenie.
W porównaniu z tą gorączką seks jest cool i jak fastfood wobec wystawnej uczty.
Rozkosz jest życiem, zniewalającym w swej sile, i jest owocna pod każdym względem. Z niej staje się coś, co wychodzi poza osobisty horyzont, poza egotyzm. Ale rozkosz jest poza kontrolą, kipiąca, ponieważ sterowana przez coś większego i w nim zakotwiczona. W niej dusza doznaje radości.
Czy dlatego należy to słowo znowu wprowadzić? Nie. Jest ono za cudowne, jak coś świętego. Jednak słowo seks najlepiej znów wyprowadzić. Ze wszystkim, co z nim wiążemy, jest bowiem słowem obcym dla duszy."
B. Hellinger
Powyższy cytat tak mi się bardzo spodobał, że zaczerpnęłam go z blogu Wieczorem http://sensualnie.blox.pl/html
Lubię dawać rozkosz i odczuwać ją.
czwartek, 16 stycznia 2014
Jenny
Usłyszałam dziś w radiu piosenkę Edyty Bartosiewicz "Jenny".
Znam ją dobrze, bo jest dość stara.
Uświadomiłam sobie, że jest mi to jakoś bliskie. Do tej pory nie zastanawiałam się o czym traktuje ten tekst. O braku dzieciństwa i tego następstwach?
Wszystko mogło się zdarzyć. Bywało różnie, ale najważniejszy jest efekt końcowy oraz wolność. Nawet jeśli poznasz moje imię, nigdy się nie dowiesz jak jest naprawdę...
http://www.youtube.com/watch?v=-8RXCcXQ24U
środa, 8 stycznia 2014
Łechtaczka w roli głównej
W jeden ze świątecznych wieczorów obejrzeliśmy z moim ukochanym cztery fajne, pouczające filmy. Jestem mu niesamowicie wdzięczna, że je wyniuchał, no, i za to co potem ze mną zrobił........
Łechtaczka, piękna nieznajoma (dziewczyno! sama nie wiesz czym dysponujesz!)
Interaktywny przewodnik miłosny (u nas niestety nie chciał być interaktywny, ale bardzo warto było popatrzeć na nie-pornosa i posłuchać ładnej instrukcji obsługi partnera)
Płatki (kobiety!!! nie wstydźmy się swoich cipek!)
Kobiece orgazmy (kapitalne, dowcipne i sprawnie zmontowane rozmowy z różnymi kobietami i facetami)
wszystkie znalezione w necie!
Upewniłam się, że jestem normalną zdrową kobietą, jak większość z nas potrzebującą stymulacji łechtaczki oraz akceptacji mojego ciała przez partnera i rozmów w czasie seksu.
Filmy uświadomiły mi, że posiadam organ służący jedynie do dawania i odczuwania rozkoszy. I nie muszę się tego wstydzić ani tego wypierać!!!
Jako osobniczka dojrzała, o bardzo rozbudzonej seksualności jestem pod wrażeniem niesamowitej siwej kobitki ostrzyżonej na jeża (Kobiecie orgazmy, a może to jednocześnie ta rysowniczka wagin z Płatków?).
Moja nowa idolka! :-)
Cudownie jest być dojrzałym człowiekiem i człowieką (Maszkar, uszanowanie dla Ciebie!) i móc się bawić seksem!!!
Biedna moja łechtaczka!!!!!!!
Łechtaczka, piękna nieznajoma (dziewczyno! sama nie wiesz czym dysponujesz!)
Interaktywny przewodnik miłosny (u nas niestety nie chciał być interaktywny, ale bardzo warto było popatrzeć na nie-pornosa i posłuchać ładnej instrukcji obsługi partnera)
Płatki (kobiety!!! nie wstydźmy się swoich cipek!)
Kobiece orgazmy (kapitalne, dowcipne i sprawnie zmontowane rozmowy z różnymi kobietami i facetami)
wszystkie znalezione w necie!
Upewniłam się, że jestem normalną zdrową kobietą, jak większość z nas potrzebującą stymulacji łechtaczki oraz akceptacji mojego ciała przez partnera i rozmów w czasie seksu.
Filmy uświadomiły mi, że posiadam organ służący jedynie do dawania i odczuwania rozkoszy. I nie muszę się tego wstydzić ani tego wypierać!!!
Jako osobniczka dojrzała, o bardzo rozbudzonej seksualności jestem pod wrażeniem niesamowitej siwej kobitki ostrzyżonej na jeża (Kobiecie orgazmy, a może to jednocześnie ta rysowniczka wagin z Płatków?).
Moja nowa idolka! :-)
Cudownie jest być dojrzałym człowiekiem i człowieką (Maszkar, uszanowanie dla Ciebie!) i móc się bawić seksem!!!
Biedna moja łechtaczka!!!!!!!
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Wysportowany 40-latek
Napisał w swoim anonsie, że jest przystojny, zawsze ładnie pachnący i wysportowany. Zaznaczył, że pragnie poznać kobietę odważną, która znajdzie czas na wyjątkową aferę. Zatem to facet dla mnie!!! :)
sobota, 4 stycznia 2014
Kochanek prawie-marzenie
Po prostu go uwielbiam!!!
Jak to możliwe?
Facet jest ode mnie starszy o 20 lat.
Jest niewysoki.
Nosi brodę.
Jest zbytnio oszczędny, mógłby czasem okazać większy gest...
Ale jest to coś!!! Nie wiem zbyt dobrze jak to nazwać.
Rozumiemy się tak świetnie. Czujemy się ze sobą nadzwyczajnie. Możemy o wszystkim rozmawiać, nie ma między nami tematu tabu.
Jest tak bardzo czuły! Za taką czułością tęskniłam całe życie, brakowało mi tego zawsze.
Umie tak pięknie pieścić!
Kiedy jest pieszczony przeze mnie okazuje wszystkie swoje uczucia, mało nie wyjdzie ze skóry... Jest zachwycony moimi pieszczotami i moją osobą, całym moim ciałem... tym, że jestem, że jestem dla niego i że daję mu szczęście.
Potrafi wszystko docenić ― to co robię dla niego i tak w ogóle.
Jest niesamowity!!!
Potrafi się ze mną bawić godzinami...
Mam do niego wielkie zaufanie, wiem, że mi nie zaszkodzi.
Zadowala się tym, co mogę mu dać, twierdząc, że to dla niego i tak aż nadto.
Boi się, żeby to jego szczęście nie prysło nagle, kiedy poznam kogoś bardziej atrakcyjnego...
Tak, wiem, że wszystko jest w moich rękach, a raczej w mojej głowie i dupie.
Wszystko jest moim wyborem.
Dobrze mi z tym! Ach, jak dobrze mi!!!
Jak to możliwe?
Facet jest ode mnie starszy o 20 lat.
Jest niewysoki.
Nosi brodę.
Jest zbytnio oszczędny, mógłby czasem okazać większy gest...
Ale jest to coś!!! Nie wiem zbyt dobrze jak to nazwać.
Rozumiemy się tak świetnie. Czujemy się ze sobą nadzwyczajnie. Możemy o wszystkim rozmawiać, nie ma między nami tematu tabu.
Jest tak bardzo czuły! Za taką czułością tęskniłam całe życie, brakowało mi tego zawsze.
Umie tak pięknie pieścić!
Kiedy jest pieszczony przeze mnie okazuje wszystkie swoje uczucia, mało nie wyjdzie ze skóry... Jest zachwycony moimi pieszczotami i moją osobą, całym moim ciałem... tym, że jestem, że jestem dla niego i że daję mu szczęście.
Potrafi wszystko docenić ― to co robię dla niego i tak w ogóle.
Jest niesamowity!!!
Potrafi się ze mną bawić godzinami...
Mam do niego wielkie zaufanie, wiem, że mi nie zaszkodzi.
Zadowala się tym, co mogę mu dać, twierdząc, że to dla niego i tak aż nadto.
Boi się, żeby to jego szczęście nie prysło nagle, kiedy poznam kogoś bardziej atrakcyjnego...
Tak, wiem, że wszystko jest w moich rękach, a raczej w mojej głowie i dupie.
Wszystko jest moim wyborem.
Dobrze mi z tym! Ach, jak dobrze mi!!!
niedziela, 29 grudnia 2013
Ankieta
Zachowania homoseksualne
Ankieta ta ma na celu zbadanie występowania zachowań homoseksualnych u ludzi różnej płci, w różnym wieku i różnej orientacji seksualnej. Pozwoli to zaprzyjaźnionemu autorowi zweryfikować mity i stereotypy na ten temat.
Ankieta jest skierowana do wszystkich, niekoniecznie podejmujących takie zachowania lub je popierających.
Ankieta jest anonimowa.
Link do ankiety http://moje-ankiety.pl/respond-56787.html
środa, 18 grudnia 2013
Kochanek marzenie...
... istnieje naprawdę!
Chciałabym zobaczyć, poczuć jak to jest... kiedy spotykają się dwie osoby, które wiedzą o sobie niemal wszystko, wszystko co jest potrzebne, żeby przeżyć razem cudowne chwile, godziny, może dnie...
Moje marzenie kiedyś się spełni. Mój wyśniony, idealny kochanek istnieje... wiem o tym... mieszka gdzieś za morzem...
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Egzotyczny kwiat
W kroplach martini
odnajdywał
zapach jej cipki
odnajdywał
zapach jej cipki
egzotyczny kwiat
wąską linię szparki
wilgotną od soczków
wilgotną od soczków
delikatnie gładził
kreślił kontur
tulił go
i nosił w sobie
tulił go
i nosił w sobie
czułe dłonie
trącały struny łechtaczki
w których teraz
przechadza się dźwięk orgazmu
trącały struny łechtaczki
w których teraz
przechadza się dźwięk orgazmu
fajerwerki rozkoszy
pod powiekami
pod powiekami
Autor wiersza: greg
Autor rysunku: Telimena
Autor rysunku: Telimena
piątek, 13 grudnia 2013
Idylla powróciła
Po paru cichych dniach nastąpił powrót do normalności. I to nie byle jaki powrót...
I może przesadziłam, że do normalności, bo seks był wyjątkowo szaleńczy i nowatorski.
Uwielbiam się godzić po tzw. małżeńskich awanturach. Wtedy jest tak cudownie, że lepiej nie byłoby z żadnym kochankiem. Wskutek tego czasami przychodzi mi do głowy myśl, że może by sprokurować jaką aferkę celowo...
Nie było już sensu rozmawiać nt. przyczyn poniedziałkowego zajścia, które mnie zdołowało. Takie sytuacje zdarzały się i będą się zdarzały w przyszłości. Wyładowanie frustracji musi nastąpić, nie ma siły.
Żaden związek przecież nie jest idealny. Czasem tylko nie można się po prostu opanować, powściągnąć. Ale na ogół to się udaje po tych dziestu przeżytych ze sobą latach.
Trzeba tylko sobie znaleźć antidotum i ja je mam.
Trzeba jednak cały czas pracować nad sobą i nad tym, żeby się dobrze z nami żyło i chciało się razem spędzać czas.
Tak więc życie powróciło na swoje tory. Znowu jest cudownie i idealnie. Można powiedzieć, że wróciła idylla.
A w dodatku zaraz po niedzieli wraca Naj...
I może przesadziłam, że do normalności, bo seks był wyjątkowo szaleńczy i nowatorski.
Uwielbiam się godzić po tzw. małżeńskich awanturach. Wtedy jest tak cudownie, że lepiej nie byłoby z żadnym kochankiem. Wskutek tego czasami przychodzi mi do głowy myśl, że może by sprokurować jaką aferkę celowo...
Nie było już sensu rozmawiać nt. przyczyn poniedziałkowego zajścia, które mnie zdołowało. Takie sytuacje zdarzały się i będą się zdarzały w przyszłości. Wyładowanie frustracji musi nastąpić, nie ma siły.
Żaden związek przecież nie jest idealny. Czasem tylko nie można się po prostu opanować, powściągnąć. Ale na ogół to się udaje po tych dziestu przeżytych ze sobą latach.
Trzeba tylko sobie znaleźć antidotum i ja je mam.
Trzeba jednak cały czas pracować nad sobą i nad tym, żeby się dobrze z nami żyło i chciało się razem spędzać czas.
Tak więc życie powróciło na swoje tory. Znowu jest cudownie i idealnie. Można powiedzieć, że wróciła idylla.
A w dodatku zaraz po niedzieli wraca Naj...
wtorek, 10 grudnia 2013
Lepiej
No! Już dzisiaj znacznie lepiej jest na świecie, bo jakże mogłoby nie być po @ z takimi frazami mojego Naja:
Czas szybko leci, a przed świętami jest tak strasznie dużo do zrobienia.
Jeszcze tydzień, siedem dni, a potem... będzie raj :)
Niedługo spotkamy się i wtedy przez te kilka godzin znów będziemy w niebie... Świadomość kolejnego spotkania trzyma mnie przy życiu i uodparnia na wszystko co złe...To kwintesencja romansu.
Czas szybko leci, a przed świętami jest tak strasznie dużo do zrobienia.
Jeszcze tydzień, siedem dni, a potem... będzie raj :)
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Poniedziałkowa chandra
Tak, mam dzisiaj doła.
Nie byłoby tego uczucia we mnie, bo jestem pogodną osobą, gdyby nie mąż, który ― mówiąc oględnie ― z powodu, że "zupa była za słona" doprowadził mnie do tego stanu.
W dodatku jest podła pogoda, niskie ciśnienie atmosferyczne, które ponoć wpływa źle na samopoczucie i jeszcze nie ma mojego Naja, bo jak wiecie bawi w Tajlandii na urlopie, on by mnie całościowo pocieszył...
Nawywracało się wokół mnie w życiu, muszę wspiąć się na wyżyny mojego intelektu, żeby wszystko pogodzić i gdy już się czuję jakby zakotwiczona w nowej sytuacji, tamten wyskakuje ze swoimi tekstami: bo ty zawsze... bo ty nigdy.... bo tobie nie można nic powiedzieć...
Jak żesz ja tego nienawidzę!!! Zero poparcia, zero uznania, wiecznie jest źle i wiecznie drze japę!
Dobrze, że już dzieci wyrosły i mają swoje domy. Dawniej tego nie mogłam wytrzymać i też się nakręcałam. Teraz już nad tym panuję, zwłaszcza jak sobie wyobrażę, że niebawem przyjmę antidotum, bo seksu oczywiście też mi żałuje...
Sorki wszystkich, że się wywnętrzyłam, ale jakoś mi już lepiej. Już mnie mój nowy znajomy z bloga, mój wymarzony kochanek, podniósł na duchu ciepłym mejlem. Tak, poniedziałek już mija, nadchodzi wtorek ze swoimi niespodziankami... Wiem, że będzie dobrze. Już mam głowę do góry. Jadę na fitness rozerwać się ;-)
Dziękuję Ci.
Całuję Cię.
Może kiedyś...
Nie byłoby tego uczucia we mnie, bo jestem pogodną osobą, gdyby nie mąż, który ― mówiąc oględnie ― z powodu, że "zupa była za słona" doprowadził mnie do tego stanu.
W dodatku jest podła pogoda, niskie ciśnienie atmosferyczne, które ponoć wpływa źle na samopoczucie i jeszcze nie ma mojego Naja, bo jak wiecie bawi w Tajlandii na urlopie, on by mnie całościowo pocieszył...
Nawywracało się wokół mnie w życiu, muszę wspiąć się na wyżyny mojego intelektu, żeby wszystko pogodzić i gdy już się czuję jakby zakotwiczona w nowej sytuacji, tamten wyskakuje ze swoimi tekstami: bo ty zawsze... bo ty nigdy.... bo tobie nie można nic powiedzieć...
Jak żesz ja tego nienawidzę!!! Zero poparcia, zero uznania, wiecznie jest źle i wiecznie drze japę!
Dobrze, że już dzieci wyrosły i mają swoje domy. Dawniej tego nie mogłam wytrzymać i też się nakręcałam. Teraz już nad tym panuję, zwłaszcza jak sobie wyobrażę, że niebawem przyjmę antidotum, bo seksu oczywiście też mi żałuje...
Sorki wszystkich, że się wywnętrzyłam, ale jakoś mi już lepiej. Już mnie mój nowy znajomy z bloga, mój wymarzony kochanek, podniósł na duchu ciepłym mejlem. Tak, poniedziałek już mija, nadchodzi wtorek ze swoimi niespodziankami... Wiem, że będzie dobrze. Już mam głowę do góry. Jadę na fitness rozerwać się ;-)
Dziękuję Ci.
Całuję Cię.
Może kiedyś...
czwartek, 5 grudnia 2013
Nowe otwarcie
Nadzieja umiera ostatnia
Dzięki mojemu blogowi poznałam cudownego faceta ― mój ideał kochanka.
Przystojny, inteligentny, delikatny, znający się na rzeczy, mający doświadczenie.
W dodatku umie świetnie pisać.
Oddanie się w jego ręce byłoby spełnieniem moich marzeń. Z takim mogłabym wykorzystać w pełni swoje predyspozycje.
Spotykałam różnych gości na portalach randkowych i nie tylko, ale ten ktoś to po prostu szczyt marzeń.
Niestety to znajomość wirtualna. Nie wiem, czy kiedyś się zrealizuje, bo mieszkamy daleko od siebie.
Mam różne seksualne możliwości, nie jestem jakaś wyposzczona, ale wciąż mam niedosyt, ciągle jeszcze mi czegoś brak, chcę nadal próbować.
Wiem, że kiedyś jeszcze spotkam takiego właśnie wyśnionego kochanka, z którym zaznam szczytów szaleńczego seksu.
I to będzie koniec.
Może...
wtorek, 3 grudnia 2013
Tęsknota
Złudne myślenie
Mój Naj wyjechał dwa tygodnie temu na urlop do Tajlandii. Ze swoją kobietą. Jeszcze parę tygodni go nie będzie. Myślałam, że uda mi się może o nim zapomnieć, może zakończyć znajomość... Nic z tego. On tęskni i ja też. Brakuje mi jego @ pełnych ciepłych, fantastycznych słów... Brakuje mi schadzek, które mnie tak podniecały, stymulowały, pobudzały.
Nie jestem zazdrosna. To nie to. I nie chciałabym wcale być tam z nim, tu mi lepiej, na swoim miejscu.
Opisuje mi jak jest tam pięknie, ciepło, jakie są krajobrazy, że wynajmuje dom na palach w ujściu jakiejś rzeki, że się pławią w słońcu i krystalicznie czystej wodzie... Dla mnie to nuda. I w dodatku te pchły piaskowe i meszki jakieś...
Ech, nie mam weny do pisania...
czwartek, 28 listopada 2013
Gruby Korzeń
Pierwsza seksrandka z nieznajomym
Czy to dziwne, że dojrzała kobieta, żona, matka dorosłych dzieci decyduje się na tajemniczą znajomość...?
Facet, jak to facet ― brakuje mu seksu, zabawy, może lubi takie znajomości, a może to dla niego też jest pierwszy raz...?
poniedziałek, 25 listopada 2013
Poranna niespodzianka
Dawno się nie kochaliśmy, chyba z tydzień. Nie nalegałam. Chciałam, żeby trochę odpoczął, nabrał sił i ochoty na kolejne figle, bo to jest facet-oryginał, który nie chce często. :-(
Dziś rano też wyglądało na to, że nic się nie wydarzy, ale na szczęście to uczucie było złudą.
Wstał pierwszy z łóżka, bo zadzwonił telefon. Po krótkiej rozmowie i wizycie w łazience wrócił i podstawił moim ustom swojego wzwiedzionego pena do przywitania :)
Dziś rano też wyglądało na to, że nic się nie wydarzy, ale na szczęście to uczucie było złudą.
Wstał pierwszy z łóżka, bo zadzwonił telefon. Po krótkiej rozmowie i wizycie w łazience wrócił i podstawił moim ustom swojego wzwiedzionego pena do przywitania :)
piątek, 22 listopada 2013
Seks tao
Chwilami wydaje mi się, że mój Naj mnie wykorzystuje do swoich celów, zwłaszcza jak poczytam o seksie taoistycznym (http://spec.pl/milosc/seks/na-czym-polega-seks-taoistyczny), ale to przecież jest takie cudne... zupełnie niezwykłe.
Tu też jest dobry tekst na ten temat: http://ona-i-on.wieszjak.pl/porady-internautow/252719,Czy-wiesz-jak-uprawiac-seks-tantryczny.html.
Biorę to, co mi daje, odwdzięczając mu się w dwójnasób... Przecież ja też z tego czerpię nieziemską długą przyjemność... :-)
Z nikim innym nie czuję wielkiej bliskości ciał, całkowitej (wyartykułowanej na głos) akceptacji i jedności, która jest podstawą takiej relacji.
Nie dążyliśmy do tego świadomie. Samo tak wyszło, samo się stało. On chciał czegoś takiego świadomie i się doczekał, a ja? Ja się całkowicie poddałam intuicji.
Szczęściarze? Bez wątpienia. :)
Tu też jest dobry tekst na ten temat: http://ona-i-on.wieszjak.pl/porady-internautow/252719,Czy-wiesz-jak-uprawiac-seks-tantryczny.html.
Biorę to, co mi daje, odwdzięczając mu się w dwójnasób... Przecież ja też z tego czerpię nieziemską długą przyjemność... :-)
Z nikim innym nie czuję wielkiej bliskości ciał, całkowitej (wyartykułowanej na głos) akceptacji i jedności, która jest podstawą takiej relacji.
Nie dążyliśmy do tego świadomie. Samo tak wyszło, samo się stało. On chciał czegoś takiego świadomie i się doczekał, a ja? Ja się całkowicie poddałam intuicji.
Szczęściarze? Bez wątpienia. :)
czwartek, 21 listopada 2013
Męski orgazm bez wytrysku
Z uwagi na to, że poprzedni wpis o mięśniach Kegla wzbudził zainteresowanie, chciałabym jeszcze dopowiedzieć coś więcej.
Wiem z autopsji, że to co tutaj piszą http://zwierciadlo.pl/2012/seks/erotyka/meska-seksualnosc-%E2%80%93-orgazm-bez-wytrysku oraz http://facetpo40.pl/seks/meski-wielokrotny-orgazm-czy-to-mozliwe/ jest całkowitą prawdą.
Może nie wszystkie komentarze są trafione, bo niedowiarki to zjawisko normalne.
Fajnie jest mieć do czynienia z facetem, który jest całkowicie świadomy własnych seksualnych reakcji.
Może się wydawać to niemożliwe, ale kochanie się przez kilka godzin, dochodzenie w tym czasie na szczyt niezliczoną ilość razy bez ejakulacji jest mistrzostwem świata!
Do niedawna i ja nie dałabym wiary, że tak można. Wrażenie potęguje w dodatku mocno zaawansowany wiek mojego Naj. Te umiejętności wzięły się z dawnej fascynacji kulturą Wschodu, dążenia do utrzymania dobrego zdrowia oraz z odczuwanej potrzeby dobrego seksu.
Niesamowitym szczęściem jest natrafienie na partnera o takiej samej wrażliwości.
I choć miałeś poczucie, że wszystko już wiesz i wszystkiego już doświadczyłeś, okazuje się za każdym zbliżeniem, że cudowny seks nie ma granic. :)
Wiem z autopsji, że to co tutaj piszą http://zwierciadlo.pl/2012/seks/erotyka/meska-seksualnosc-%E2%80%93-orgazm-bez-wytrysku oraz http://facetpo40.pl/seks/meski-wielokrotny-orgazm-czy-to-mozliwe/ jest całkowitą prawdą.
Może nie wszystkie komentarze są trafione, bo niedowiarki to zjawisko normalne.
Fajnie jest mieć do czynienia z facetem, który jest całkowicie świadomy własnych seksualnych reakcji.
Może się wydawać to niemożliwe, ale kochanie się przez kilka godzin, dochodzenie w tym czasie na szczyt niezliczoną ilość razy bez ejakulacji jest mistrzostwem świata!
Do niedawna i ja nie dałabym wiary, że tak można. Wrażenie potęguje w dodatku mocno zaawansowany wiek mojego Naj. Te umiejętności wzięły się z dawnej fascynacji kulturą Wschodu, dążenia do utrzymania dobrego zdrowia oraz z odczuwanej potrzeby dobrego seksu.
Niesamowitym szczęściem jest natrafienie na partnera o takiej samej wrażliwości.
I choć miałeś poczucie, że wszystko już wiesz i wszystkiego już doświadczyłeś, okazuje się za każdym zbliżeniem, że cudowny seks nie ma granic. :)
poniedziałek, 18 listopada 2013
Mięśnie Kegla ważne nie tylko dla kobiet
Czy dbacie o swoje mięśnie Kegla?
Mięśnie te współuczestniczą w podtrzymywaniu macicy i kontrolowaniu pęcherza, wpływają również na doznania seksualne. Warto je ćwiczyć szczególnie podczas ciąży i po urodzeniu dziecka, ale nie zapominajmy o nich w dojrzałym wieku!!! Trzeba je ćwiczyć w każdym wieku.
Treningi polegają na naprzemiennym napinaniu i rozluźnianiu mięśni okolic pochwy i krocza. Nie są one trudne, trzeba tylko wiedzieć, o które mięśnie chodzi i zabrać się do działania. Ćwiczenia można wykonywać właściwie zawsze i wszędzie ― w windzie, w kolejce na poczcie, w pracy przed komputerem, w samochodzie, przed telewizorem, a nawet jak ja ― na rowerze lub w trakcie zmywania.
Jest kilka prostych sposobów na odszukanie mięśni Kegla:
1. Usiądź na krawędzi stołu z nogami w lekkim rozkroku. Następnie zachowując tę samą pozycję, postaraj się napinać mięśnie wokół cewki moczowej i odbytu. Mięśnie zaangażowane do tego ćwiczenia, to właśnie mięśnie Kegla. Należy pamiętać, by przy ćwiczeniu tym mięśnie pośladków i nóg były rozluźnione.
2. Leżąc na plecach wsuń dwa palce do pochwy, a następnie zaciśnij mięśnie, tak by poczuć ucisk na palcach.
3. Podczas oddawania moczu wstrzymaj jego strumień. Grupa mięśniowa zaangażowana do tego to właśnie mięśnie Kegla.
Przykłady ćwiczeń:
1.
Połóż się na plecach lub stań w lekkim rozkroku. Napnij tę grupę mięśni, policz do 5 i powoli je rozluźnij. Chwilę odpocznij i powtórz ćwiczenie. Na początek zrób serię 5 skurczów i rozkurczów i powtarzaj ją 3 razy dziennie. Po tygodniu zwiększ liczbę skurczów do 10―15 i wykonuj codziennie po kilka serii. Możesz modyfikować ćwiczenia, np. wydłużając skurcz do 10 sekund lub napinając i rozluźniając mięśnie tak szybko jak potrafisz. Wariantów jest wiele. Ważne, by ćwiczyć regularnie i jak najwięcej.
2.
Połóż się na plecach i ugnij kolana. Stopy i nogi trzymaj złączone razem. Unieś biodra do góry, ale w taki sposób, aby część lędźwiowa kręgosłupa leżała na podłodze. W takiej pozycji wytrzymaj 7―9 sekund, po czym rozluźnij, opuszczając miednicę. Powtórz ćwiczenie 5 razy. 3.
Mięśnie Kegla możesz wzmocnić także za pomocą kulek waginalnych zwanych inaczej kulkami gejszy. Kulki umieszcza się w pochwie i nosi codziennie kilka godzin. Oprócz tego, że wzmacniają mięśnie pochwy to dostarczają przyjemnych przeżyć. Ja używam dokładnie takich

Efekty
Ćwiczenia mięśni Kegla są bardzo skuteczne, pod warunkiem, że wykonuje się je systematycznie i prawidłowo. Doktor Kegel zalecał wykonywanie ich trzy razy dziennie przez minimum 5―10 minut. Aby ćwiczyć prawidłowo powinnaś: napinać mięśnie dna miednicy (otaczające pochwę, cewkę moczową i odbytnicę), ale bez napinania mięśni pośladków i brzucha. Na początku może być ci trudno dlatego kontroluj ręką czy twój brzuch jest napięty. Jeśli tak, to się rozluźnij i spróbuj jeszcze raz. Należy unikać ćwiczeń podczas oddawania moczu, bo utrudnia to opróżnienie pęcherza, co może wywołać infekcję. Ważne jest, aby normalnie oddychać (nie wstrzymywać oddechu: napięcie ― wdech, rozluźnienie ― wydech). Mocne mięśnie dolnych partii sprawią, że twój seks będzie jeszcze wspanialszy niż dotychczas. Kobiety, które mają słabe mięśnie Kegla mają często problem z osiągnięciem orgazmu. Dzięki ćwiczeniom tych mięśni sprawisz, że zarówno ty będziesz lepiej czuć partnera, jak i on ciebie.
Są również pozaseksualne korzyści: zapobieganie problemom nietrzymania moczu, wypadania macicy, łatwiejszy i mniej bolesny poród oraz szybszy powrót do formy po ciąży i porodzie.
Skutki ćwiczeń są jednak widoczne dopiero po kilku tygodniach, jeśli rzeczywiście regularnie się je wykonuje.
Mężczyznom zaś mocny mięsień Kegla umożliwia pełną kontrolę nad ejakulacją. Każda z nas, która chciałaby długo się kochać, powinna namawiać swego faceta do podobnych ćwiczeń. Wiem jednak z autopsji, że panów trudno jest namówić do zmiany swoich nawyków seksualnych. Z tego powodu dobrze mieć różnych partnerów. ;)
wtorek, 12 listopada 2013
Strzał prosto w usta
Dzisiaj było jeszcze inaczej.
Znowu mało czasu, jakieś obowiązki wiszą rano nad głową... a więc znowu szybki seks, ale jakże przyjemny..., zabawny..., odprężający..., dający dobrą energię na cały dzień.
Wszystkie pobieżne pieszczoty sprawiające mokrość w mojej cipce nastąpiły, a jakże, i nadeszła chwila wtargnięcia mojego cudownego twardziela do wewnątrz.
Znowu mało czasu, jakieś obowiązki wiszą rano nad głową... a więc znowu szybki seks, ale jakże przyjemny..., zabawny..., odprężający..., dający dobrą energię na cały dzień.
Wszystkie pobieżne pieszczoty sprawiające mokrość w mojej cipce nastąpiły, a jakże, i nadeszła chwila wtargnięcia mojego cudownego twardziela do wewnątrz.
czwartek, 7 listopada 2013
poniedziałek, 4 listopada 2013
Kolejny seksualny poranek
Wczoraj było wspaniale, więc postanowiłam powtórzyć.
Wiedząc, że rano właściwie wszelka inicjatywa jest w moich rękach, a ściślej mówiąc w ustach, wzięłam się do dzieła, bo ja jestem pies na seks.
Uznałam, że dziś należy się mojemu ukochanemu trochę lenistwa, zatem dałam mu do zrozumienia, że ma leżeć na plecach, a ja zrobię poranną gimnastykę.
Wiedząc, że rano właściwie wszelka inicjatywa jest w moich rękach, a ściślej mówiąc w ustach, wzięłam się do dzieła, bo ja jestem pies na seks.
Uznałam, że dziś należy się mojemu ukochanemu trochę lenistwa, zatem dałam mu do zrozumienia, że ma leżeć na plecach, a ja zrobię poranną gimnastykę.
niedziela, 3 listopada 2013
Szybki seks o poranku
Rzecz się stała niesłychana! Mój ukochany po przebudzeniu zapragnął seksu!!!
Dotknął palcami mojej cipki, skonstatował natychmiast, że jest zbyt sucho, więc przeniósł się niezwłocznie ustami na dół między moje nogi, polizał wszystko co tam mam, cudownie acz szybko zwilżając całą okolicę i wszedł we mnie anim się spostrzegła!
Począł wykonywać ruchy frykcyjne z zapalczywością, dokładając ręczną stymulację łechtaczki, bo zna mnie i wie, że bez tego nie będę szczytować.
Całość trwała nie więcej niż 7 minut!!!
Orgazm nastąpił niespodziewanie i szybko, wprowadzając nas oboje na szczyty rozkoszy.
No i proszę! Ktoś mi niedawno zarzucił, że jestem okrutna, bo wymagam od faceta długiego kochania.
Wszystko zależne jest od okoliczności.
Nie ma to jak urozmaicenie na każdym polu.
Monotonia jest niewskazana i nieciekawa.
Pozdrawiam :) :) :)
Dotknął palcami mojej cipki, skonstatował natychmiast, że jest zbyt sucho, więc przeniósł się niezwłocznie ustami na dół między moje nogi, polizał wszystko co tam mam, cudownie acz szybko zwilżając całą okolicę i wszedł we mnie anim się spostrzegła!
Począł wykonywać ruchy frykcyjne z zapalczywością, dokładając ręczną stymulację łechtaczki, bo zna mnie i wie, że bez tego nie będę szczytować.
Całość trwała nie więcej niż 7 minut!!!
Orgazm nastąpił niespodziewanie i szybko, wprowadzając nas oboje na szczyty rozkoszy.
No i proszę! Ktoś mi niedawno zarzucił, że jestem okrutna, bo wymagam od faceta długiego kochania.
Wszystko zależne jest od okoliczności.
Nie ma to jak urozmaicenie na każdym polu.
Monotonia jest niewskazana i nieciekawa.
Pozdrawiam :) :) :)
poniedziałek, 28 października 2013
Gra wstępna
Życie jest piękne!
I tego się trzymajmy. Czasem jednak jawa miesza mi się ze snem.Wczoraj znowu odwiedziłam mojego Naj.
Przed moim przyjściem rozpalił w kominku. Wymościł przed nim posłanie na podłodze...
Zapalił naszykowane uprzednio świece i uwolnił cudny zapach olejku cynamonowego. Sam pachniał jak zawsze delikatnie i niezwykle podniecająco i już w muzealnej sieni zaczął mnie całować.
Jak ja piekielnie kocham być tak doceniana i pieszczona.... Lhasa już śpiewała w tle... Wino oddychało w odkorkowanej butelce...
piątek, 25 października 2013
Lhasa de Sela - De cara a la pared
Cudowne.
Jestem ciągle pod wrażeniem.
Tak mnie muzyka Lhasy opanowała, że nie umiem na razie o żadnej innej myśleć.
Tekst piosenki w języku hiszpańskim: |
Wersja polska piosenki: |
| De cara a la pared Llorando de cara a la pared se apaga la ciudad Llorando Y no hay màs muero quizas Adonde estàs? Soñando de cara a la pared se quema la ciudad Soñando sin respirar te quiero amar te quiero amar Rezando de cara a la pared se hunde la ciudad Rezando Santa Maria Santa Maria Santa Maria |
Twarzą przy ścianie Szlochając twarzą przy ścianie zamarło miasto Szlochając I nic więcej może umieram Gdzie jesteś? Marząc twarzą przy ścianie spaliło się miasto Marząc bez tchu pragnę kochać cię pragnę kochać cię Modląc się twarzą przy ścianie runęło miasto Modląc się Święta Mario Święta Mario Święta Mario |
środa, 23 października 2013
Masaż bańkami chińskimi
Walka z cellulitem
Cellulit na udach i pupie mam od dawien dawna.
Minionego lata wstydziłam się chodzić w krótkich spodenkach i spódnicach. Oczywiście to przeszkadza właściwie tylko mi, faceci na to w ogóle nie patrzą, dla nich ważne są inne rzeczy – patrz: uśmiech, poczucie humoru, inteligencja, cała sylwetka i przede wszystkim seksualność.
Prawdopodobnie tylko ja sama widzę swoje cielesne niedostatki i mi to przeszkadza.
Szczerze mówiąc, widzę też cellulit u swojego potomstwa.
Postanowiłam coś ze swymi udami zrobić dodatkowo, bo staram się mało i zdrowo jeść i regularnie solidnie ćwiczyć.
Pić wody niestety w nadmiarze nie lubię…
W tym celu zakupiłam przez internet gumowe bańki chińskie (6,5 cm, 5,5 cm, 4 cm, 2,5 cm).
Odważyłam się spróbować, podpatrzywszy uprzednio na You Tube, jak się masuje uda. Robię to sama.
Po dwóch tygodniach już był zauważalny efekt. Teraz, po prawie dwóch miesiącach jest świetnie! Szkoda, że już się lato skończyło… :(
Siniaki oczywiście były niemałe (mój Najlepszy orzekł, że tak jest nawet ciekawiej, kochany!; innym też nie przeszkadzały), to nieuniknione przy tym masażu. Najdłużej się utrzymywały u góry po wewnętrznej stronie ud, tam najbardziej boli i ciągnie podczas masowania, ale siłę zasysania można sobie odpowiednio do potrzeb regulować.
Mnie na początku bardzo ciągnęło i bolało, więc odrywałam szybko bańkę w czasie masowania. Teraz się przyzwyczaiłam i nic już nie boli.
Początkowo moje masaże trwały tak z 3 ― 4 minuty na każde udo i pośladek, teraz wytrzymuję już przynajmniej po 10 min (dłużej nie ma sensu), a więc zrobiłam wyraźne postępy.
Mogę już zmniejszyć częstotliwość zabiegów do 3 ― 4 razy w tygodniu. W początkowych dwóch tygodniach jechałam codziennie, nie było taryfy ulgowej.
Masowałam się do niedawna jedną z baniek, tą drugą z kolei (5,5 cm), licząc od największej do najmniejszej.
Przysysam ją do ciała i prowadzę zassaną w górę i w dół, na boki, robię ruchy okrężne; jak się odessie, to zasysam z powrotem i tak do znudzenia.
Ostatnio dalej nią masuję jedną nogę i pośladek, a na ten czas trzy pozostałe przysysam do drugiego uda. To mój nowy pomysł wykorzystania pozostałych baniek, bo największa jest za twarda i za duża do mojej ręki, a dwie małe są zbyt małe do masowania.
Po takim 10-minutowym przyssaniu mam niestety nowe, okrągłe ślady, ale i one po dwóch dniach miną. To jest w końcu efekt pożądany, bo znaczy to, że ciało dobrze reaguje, o to chodzi przy stawianiu baniek.
Do zabiegów stosuję oczywiście oliwkę (Bambino).
Zmniejszenia objętości ud (moje są dość grube) nie stwierdziłam, ale jędrność i gładkość skóry jest zauważalna i bardzo zadowalająca, po prostu skóra jest świetna!
Dawno mi się moje nogi tak nie podobały! A może nawet nigdy...???
Polecam taki masaż, jeśli chcecie wyglądać dobrze :)
Na skutek mojej nieudolności blogowej skasowałam post o bańkach chińskich ze świetnymi komentarzami Maszkara.
Odnalazłam w sieci na szczęście te komentarze, a raczej moją wymianę myśli z Maszkarem, więc niniejszym wkleiłam ją poniżej.
7 komentarzy:

Tak, me wdzięki i ja cała głodne są atencji
podskubuj więc gdy zechcesz
i trwaj w rewerencji.
W rewerencji? No tak.
Pani na swe kolana przed Tobą dziś padam,
czoło chylę najniżej, hołd u stóp Ci składam,
by oczy mogły wtargnąć pod krajem sukienki,
podziwiać jędrność, kształty, a nos woń wisienki,
przez dotyk, smaki, aurę i meandry zmysłów,
w pieszczotach, i spełnieniach dotrzeć do umysłu.
Odpowiedzi
Umysł mój, Maszkarze, dość jest nawet chłonny,
lecz nie doścignie Twego w rymów układaniu.
W każdym razie proszę, abyś, kiedyś wolny
wpadł na mego bloga i nie uległ spaniu.
Wolę wpadać na Ciebie,
niż na Twego bloga,
a wytyczona granica
zbyt sroga.
Blog dobry,
lecz ma dusza krzyczy,
nie potrzeba mi bloga,
tylko Twojej ...
gawędy,
bo chwila to błoga.
Każdemu wolno marzyć,
zatem cny Maszkarku
pogrzej się w mej aurze,
lecz nie trać umiarku.
Czytam Cię z przyjemnością,Odpowiedz
jesteś zbyt łaskawa,
marzyć nie będę, znikam,
rozgrzeje mnie kawa. ;-)
niedziela, 20 października 2013
Całowanie dłuższe od stosunku (cz. 2)
Gwałtowny orgazm po długim całowaniu
Całujemy się jak zawsze z pełną siłą, bez hamulców, zaborczo, pazernie, zasysając język i wargi partnera.
Uwielbiam, kiedy on wciąga, wsysa mają dolną wargę, potem leciutko górną... Wpycha mi język do ust i buszuje w nich, jednocześnie przyciskając mnie do swojego ciała, trzymając w zachłannym, pożerającym uścisku, powodującym niesamowity, nagły wzrost pożądania, co daje się wyczuć natychmiast na wysokości łona.
To jest facet, w którego oczach jestem megasexy, bo jestem, on mnie taką stworzył! Przy nim moja seksualność wybucha jak wulkan. Wystarczy moje wymowne spojrzenie, a jego penis natychmiast reaguje, zatem dotyk, zetknięcie warg, pocałunek powoduje u niego natychmiastową eksplozję.
To jest właśnie niesamowicie piękne. To mnie cholernie podnieca, dzięki temu dalsza gra wstępna nie musi być długa.
Rozbieramy się na wzajem ze zwierzęcą pazernością... cały czas mając na myśli to co nastąpi...
sobota, 19 października 2013
Lhasa de Sela - Pa'Llegar a tu Lado
Dawno nie słyszałam, żeby tak pięknie ktoś śpiewał o miłości.
Por haberme esperado
Tuve que perderme pa'
Llegar hasta tu lado
Gracias a tus brazos doy
Por haberme alcanzado
Tuve que alejarme pa'
Llegar hasta tu lado
Gracias a tus manos doy
Por haberme aguantado
Tuve que quemarme
Pa'llegar hasta tu lado
Pa'Llegar a tu Lado
Gracias a tu cuerpo doyPor haberme esperado
Tuve que perderme pa'
Llegar hasta tu lado
Gracias a tus brazos doy
Por haberme alcanzado
Tuve que alejarme pa'
Llegar hasta tu lado
Gracias a tus manos doy
Por haberme aguantado
Tuve que quemarme
Pa'llegar hasta tu lado
piątek, 18 października 2013
Całowanie dłuższe od stosunku (cz. 1)
Znowu razem ― cudowne całowanie
Pierwszy namówił mnie na spotkanie. Jego aktualna kobieta wyjechała na dwa dni do Gdańska na jakiś zjazd absolwentów, więc ma trochę czasu, z którego nie musi się przed nikim spowiadać. Ostatnio widujemy się z doskoku, bo on jest strasznie zalatany. Odbudowuje sobie po raz kolejny życie.Przyjechał do mnie do domu pod jakimś błahym pretekstem, a ja skorzystałam z okazji, że jedzie do miasta i zabrałam się z nim. Pojechaliśmy oczywiście w sobie wiadome miejsce. To całkiem ładnie wyposażony, przyjemny apartamencik z fantastyczną dużą, ciepłą łazienką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



pewnie już bym nie wyszedł z Twojego ogródka.
I po co pięćdziesiątki, gdy tam tyle słodu,
piłbym, smakował, lizał i nie zaznał głodu.
Wybacz jeśli poczułaś, że Cię zaniedbuję.
Odrobię, musisz zaznać jak Cię podskubuję.